Umawiali się na sprzedaż jednej działki, w umowie wpisano… trzy
Starsze rodzeństwo z Podkarpacia umówiło się z Dariuszem K. na sprzedaż działki rolnej za 40 tys. zł. Tak zapisano w umowie przedwstępnej, ale w umowie sprzedaży nagle dopisano dwie inne działki, o powierzchni ponad 5 tys. metrów kwadratowych. Rodzeństwo wygrało sprawę w sądzie, ale ziemi nie odzyskało. K. zdążył ją wcześniej sprzedać.
88-letnia pani Adela, 82-letni pan Bronisław oraz 90-letnia pani Jadwiga są rodzeństwem. Mieszkają na Podkarpaciu. Tam wychowali się i przez lata uprawiali pola i ogrody.
- To jest ojcowizna, ojciec kupował pole, dzieciątka boso chodziły, nie dojadały, bo żeby kupić i każdemu coś dać, a miał 5 dzieci – wspomina Krystyna Samecka, córka pani Adeli.
Walka z ZUS-em o wyższą emeryturę
Sześć lat temu rodzeństwo postanowiło sprzedać część majątku, a dokładnie pole orne. Starsi ludzie podpisali umowę przedwstępną sprzedaży z Dariuszem K. Za pole orne mężczyzna miał zapłacić ponad 40 tysięcy złotych.
- Postanowili sprzedać pole orne, a ogrody koło domu, działki budowlane to sobie zostawić na czarną godzinę – tłumaczy Krystyna Samecka, córka pani Adeli.
Według rodzeństwa po podpisaniu umowy przedwstępnej Dariusz K. zaproponował, że zajmie się wszelkimi formalnościami, a oni stawią się tylko u notariusza. I tak się stało. Rodzeństwo umowę sprzedaży podpisało. Wkrótce okazało się, że staruszkowie nieświadomie sprzedali jeszcze dwie działki - ponad 5 tys. metrów.
- Pomyślałam, że to pomyłka, bo skąd, jak o ogrodach nic nie mówił – mówi Adela Bończak.
Ma usunąć odpady za oszustów. Koszt: 8 milionów zł
- 65 arów, niech by było po 3 tysiące zł, to już jest suma nieporównywalnie większa, więc on ich oszukał na duże pieniądze – dodaje Krystyna Samecka.
Staruszkowie natychmiast skierowali sprawę do sądu. Ten uznał, iż rodzeństwo zostało wprowadzone w błąd i sądownie została unieważniona część umowy.
- Umowa przedwstępna różniła się od umowy przyrzeczonej, od tej umowy końcowej o te dwie istotne działki i w tej części sąd unieważnił tę umowę uznając, że powodowie, działali w błędzie – informuje Artur Lipiński z Sądu Okręgowego w Krośnie.
Dariusz K. powinien działki zwrócić lub za nie zapłacić. Niestety - zanim zakończyło się postępowanie sądowe, mężczyzna ziemię sprzedał.
Wychowuje syna, ma płacić alimenty
Razem z córką pani Adeli próbujemy porozmawiać z Dariuszem K.
- Jest to wszystko prowadzone niesprawiedliwie. To trzeba iść do pana D. i z nim rozmawiać. Ja nie wiem, co teraz, to nie jest już moja działka, żebym decydował - mówi Dariusz K.
- Wyszło, że niby mama wygrała, ale on sprzedał i on jest czyściutki, a wy się martwcie, co dalej robić – komentuje Krystyna Samecka.