Kupcy alarmują ws. targowiska: opłaty za parking odstraszają klientów

Konflikt na największym bazarze w Słubicach przy granicy z Niemcami. Część kupców alarmuje, że obroty spadają przez wysokie opłaty za parking. Domagają się też rozliczenia Stowarzyszenia Handlowców, które do niedawna zarządzało nieruchomością. Pytają, na co poszły wpłacane przez kupców pieniądze.

Słubice to miasto graniczne z Niemcami w województwie lubuskim. Tylko rzeka dzieli je od Frankfurtu nad Odrą. Po stronie polskiej działa olbrzymi bazar, którego klientami są głównie nasi zachodni sąsiedzi. Od lat trwa konflikt między częścią handlujących tam osób, a byłym zarządcą terenu. Wśród protestujących jest pani Dorota.

- Jak ludzie wołają o faktury, to mówią „jest gotowa na stole, proszę przyjść”, a potem szach- mat, nie ma pana prezesa przez 2-3 tygodnie. Nigdy nie rozliczyli się z żadnym z kupców. Było ostatnio spotkanie przed bazarem, że potrzeba remontów, bo ludzie zgłaszają, że w pawilonach leci woda. To okazało się, że znowu trzeba zbierać na fundusz remontowy- opowiada.

- Kupcy mówią: „my się zrzucaliśmy, płaciliśmy przez wiele lat (na fundusz remontowy – red.). Weźcie z tych pieniędzy.” Mają rację. Stowarzyszenie nie powiedziało, co zrobiło z pieniędzmi. Powiedzieli z wydali na eksploatację, ale nie pokazali faktur – mówi Grzegorz Cholewczyński, przewodniczący Rady Miasta w Słubicach.

ZOBACZ: Miał woreczek po narkotykach. Dziś oskarża policjantów

Wszystko działało idealnie do pożaru w 2007 roku. Wówczas spłonął cały bazar. Powstano stowarzyszenie, które rozpoczęło zbiórkę, aby odbudować plac targowy. Zorganizowano wśród kupców zbiórkę. Kiedy w 2011 roku targowisko zaczęło na nowo funkcjonować, stowarzyszenie zaczęto nim samowolnie administrować i dodatkowo pobierać pieniądze na fundusz remontowy.

- Problem jest w tym, że mamy bazar nierozliczony, po pożarze zawiązało się stowarzyszenie „Odra”. Jest tam 7 osób. Oni sami zrobili się administratorem, myśmy walczyli, żeby urząd miasta był w to włączony. Tam się powinien się nazbierać z milion złotych. Te pieniądze gdzieś zniknęły - mówią handlowy.

- Z tego, co wiem, zostało 800 tysięcy złotych do rozliczenia. W Stowarzyszeniu są dawniejsi kupcy. Oni tutaj nie stoją, dzierżawią swoje budy. Był fundusz remontowy, gdzie zbierali pieniążki od kupców, a bazar był nowy, nie potrzebował remontów – dodaje Dorota Gradkowicz, handlująca na bazarze z Słubicach

ZOBACZ: Ojca wymazała z pamięci. Teraz ma za niego płacić 5 tys. zł miesięcznie

Pani Wanda ma 86 lat. Handlowała na bazarze od 1990 roku. Najpierw kryształami, a potem odzieżą. Dziś jest już na emeryturze. Swoje stoisko podnajmuje. Jednak cały czas walczy o rozliczenie się ze zbiorki sprzed lat.

- Tutaj było 1200 osób chętnych, handlujących na bazarze. Od samego początku powołali komitet, były niesnaski. Podwyższali kwoty, zawsze były kłótnie na ten temat – wspomina seniorka.

Ponieważ handlowcy zaczęli się burzyć, że tak nie może to wyglądać, zarząd stowarzyszenia podał gminę do sądu. W 2019 r. sprawa ostatecznie się zakończyła wyrokiem, gdzie sąd określił, że zarzadzanie bazarem może się odbywać tylko przez gminę – dodaje Adrian Mermer, wnuk pani Wandy, który pomaga kupcom.

Mimo że miasto Słubice 6 lat temu przejęło administrowanie terenem targowiska,   Stowarzyszenie cały czas jest obecne na bazarze. Część kupców zarzuca Stowarzyszeniu, że wybudowało parkingi i czerpie z nich zyski kosztem kupców. Koszt parkowania to 15 złotych. Nawet pierwsza godzina postoju jest płatna.

- Parking został zagarnięty przez Stowarzyszenie, a został zbudowany za nasze pieniądze, plus jeszcze jakieś cegiełki były brane – przekonują handlowcy.

ZOBACZ: Wydała pieniądze na leczenie synka. Nikt nie chce wynająć im mieszkania

Dorota Gradkowicz twierdzi, że przez wysokie opłaty dla kierowców „handel upada”. – Ludzie nie chcą przyjeżdżać, bo 15 zł za godzinę nikt nie będzie płacić. Tu nie przyjeżdża bogaty Niemiec tylko biedny, zawsze sierpień był sezonem, bo Brandenburgia ma ferie. Oni tutaj przychodzili, robili zakupy – wspomina.

- Bazar, taki piękny obiekt i parkingi, które są obok bazaru wybudowało nasze Stowarzyszenie „Odra”. Po wybudowaniu rozliczyliśmy się ze wszystkimi kupcami, którzy byli inwestorami budowy bazaru. Natomiast Stowarzyszenie z własnych środków wybudowało parkingi – odpowiada Paweł Sławiak, prezes Stowarzyszenia Handlowców Targowisk Miejskich „Odra”.

Jak tłumaczy, „75 procent z funduszu remontowego poszło na inwestycje, wewnętrzny parking na terenie bazaru, ogrodzenie, włazy dachowe i wiele drobniejszych inwestycyjnie spraw”.

Reporter: Dlaczego kupcy mówią, że nie widzieli żadnych rozliczeń, faktur?

Prezes: Dziwi mnie to bardzo. Była mała pozostałość na funduszu budowlanym i tą kwotę końcówkę przekazaliśmy na wspólne części, w postaci reklamy bazaru. Reklama na terenie Niemiec zachęcająca niemieckich klientów. Reklamy gazetowe. Kosz średnio rocznie między 50 a 60 tysięcy złotych.

ZOBACZ: Przyjechał ratować życie w szpitalu. Dostał plik mandatów

Mimo że miasto administruje bazarem, to parking pozostaje nadal w gestii Stowarzyszenia. Zgodziła się na to ostatnio Rada Miasta, przedłużając dzierżawę na kolejne 10 lat. I to bez przetargu. Kupcy podkreślają, że zarówno w Słubicach, jak i we Frankfurcie nad Odrą parkingi przy centrach handlowych są bezpłatne.  

- W tym sporze kupcy mają rację. Uważam, że problemem jest brak nadzoru nad losem gruntu. Odpowiedzialność za całą sytuację związaną z administrowaniem ponosi urząd miasta i to jest w gestii urzędu, żeby tę sytuację naprawić – argumentuje Anna Wichlińska, pełnomocnik części kupców.

Burmistrz Słubic, jak i przewodniczący Rady Miasta próbowali zażegnać konflikt. Organizowali spotkania zwaśnionych stron, ale nie przyniosły one żadnego porozumienia. 

- Mieliśmy ostatnio spotkanie ze stowarzyszeniem, które powiedziało, w jaki sposób rozliczyło dochody, które otrzymało do kupców. (Reporter: Powiedziało, ale nie udowodniło.) - Powiedziało, ale nie udowodniło. Te dokumenty dobrze byłoby zobaczyć – mówi Marzena Słodownik, burmistrz Słubic.

ZOBACZ: Złożył doniesienie na matkę i ojczyma. Trafił do domu dziecka

- Powinniśmy zrobić absolutnie wszystko, żeby parking wrócił do zasobów gminy i był otwarty. Powinniśmy wysłać głośny sygnał do Niemiec, „parkingi otwarte, zapraszamy” - dodaje Grzegorz Cholewczyński, przewodniczący Rady Miasta w Słubicach.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX