Odciął im wodę, prąd i ciepło w mieszkaniu! Walczą o byt
Odciął w mieszkaniu wodę, światło i ogrzewanie. W taki sposób podający się za właściciela kilku bloków w Sosnowcu próbuje pozbyć się jednej z lokatorek z nieruchomości. Innym, jak opowiadają, wrzucał przez komin gruz do środka lub je zastraszał. Najskuteczniejszą z zastosowanych metod była drastyczna podwyżka czynszu. Po niej wiele osób musiało porzucić swe dotychczasowe życie.
- Policja nie reaguje, prokurator umarza postępowania, gorzej niż średniowiecze. Woda jest zamarznięta – opowiada o mieszkaniu swoim i męża pani Izabela.
Pani Izabela i jej mąż remontowali i opłacali lokal przez lata.. A dziś przez właściciela bloku w mieszkaniu nie da się żyć.
- Zatkał komin, a twierdzi, że jest udrożniony, boję się w nim rozpalić, ostatnim razem gdy to zrobiliśmy, to przyjechały cztery straże. Gaz jest płacony, mam wszystkie rachunki, ale właściciel odciął – mówi pani Izabela.
ZOBACZ: „Już nie liczę, że odzyskam pieniądze”. Ostrzegają innych
W podobnej sytuacji jest 77-letnia pani Zofia. Starsza pani mieszka w bloku obok pani Izabeli. Jak twierdzi kobieta właściciel utrudnia jej ogrzewanie lokalu i zmusza do wyprowadzki.
- W 1958 roku tu przyszłam do pracy i mieszkanie dostałam. Mówiłam mu, że za mieszkanie zapłaciłam, a on powiedział, że jego to nie obchodzi, bo on też zapłacił pieniądze. Tylko ja wcześniej. Mówił, że "jeszcze pani dobrze nie pomyśli, a będzie pani wyniesiona w worku" – twierdzi pani Zofia.
Mieszkania sprzedane z lokatorami. Tak wszystko się zaczęło
Problemy lokatorów to pokłosie afery spółdzielni mieszkaniowej Sokolnia, która dziś jest w likwidacji. Kilkanaście lat temu odwiedziliśmy ich z kamerą. Z dnia na dzień dowiedzieli się wówczas, że mieszkania są sprzedawane prywatnej osobie wraz z lokatorami.
- Nagle jesteśmy sprzedani jak niewolnicy jakiemuś panu – mówił wówczas Marian Kozieł.
Niektórzy lokatorzy zapłacili już nawet za mieszkania – czekali tylko na podpisanie aktów notarialnych. Niestety, zostali przez spółdzielnię sprzedani.
- Żona tam tym się zajmowała, 9 grudnia 2010 roku wpłaciła 40 tysięcy zł, notariat miał być bodajże 17 i do tej pory nie został zrobiony – tłumaczył jeden z mieszkańców.
ZOBACZ: Szokujące zachowanie kierowcy autobusu. „Wyjął pistolet i zaczął celować”
Lata mijały, prywatni właściciele kilku bloków zmieniali się, nie zmieniały się tylko kłopoty mieszkańców.
- Ten, który ogłasza się za właściciela, jest teraz trzecim właścicielem tego budynku. Pierwszym był pan Sz., który sprzedał panu Z. a teraz jest pan A. – mówi pani Izabela.
- To był pełnomocnik, sam sobie sprzedawał te mieszkania, taki robił interes. Pan Sz. został skazany prawomocnie, ale po roku sytuacja się zmieniła i pojawił się kolejny właściciel – dodaje Krzysztof Nowak z Sosnowieckiego Stowarzyszenia Sprawiedliwości Społecznej.
Kilka lat temu pojawił się kolejny - już trzeci właściciel. I od razu podwyższył drastycznie czynsz. Wielu lokatorów nie było na takie podwyżki stać. Musieli się wyprowadzić.
- Pierwsze co, to podniósł czynsz, przy czym nic nie tknął, palcem nawet. Jedyne, co zrobił to pozakładał monitoring, nie wiem na co i po co - wspomina była już mieszkanka osiedla.
- Myśmy nic nie zalegali, zrobiłam remont mieszkania, miałam nowe meble. Pewnego dnia wracamy po pracy, a ja mam w mieszkaniu gruz. Kominem mi go wrzucał, rozumie pani, tyle miałam kurzu, gruzu w mieszkaniu. Myśmy się wyprowadzili, bo nie chciałam wchodzić z nim w spór ani rozmawiać. To nie jest człowiek do kompromisu – dodaje.
ZOBACZ: Córki nie zobaczy. Mimo jasnego wyniku testu DNA
Pani Zofia oraz pani Izabela w mieszkaniach pozostały. Jednak walka z obecnym właścicielem jest bardzo trudna.
- Cały czas albo do bicia do mnie albo, że nie będę żyła – mówi o nowym właścicielu pani Zofia.
- Po jakimś miesiącu dostaliśmy 1500 złotych podwyżkę plus media. Chciał się nas pozbyć i połowy lokatorów się pozbył, ale my odwołaliśmy się do sądu i dostaliśmy po miesiącu odpowiedź, że jednak czynsz mamy zmniejszony do 650 zł. Później założył nam sprawę o eksmisję, to sędzia zapytał jego pełnomocnika, czy umie czytać, bo tu toczy się sprawa o to, czy ten budynek jest w ogóle jego i zawiesił postępowanie – opowiada pani Izabela.
- Ten pan jest niestety wulgarny, agresywny do tych osób, zastrasza ich. Tu jest czyste nękanie – ocenia Krzysztof Nowak z Sosnowieckiego Stowarzyszenia Sprawiedliwości Społecznej.
ZOBACZ: Bez odszkodowania za dramatyczny poród. Hubert czeka trzynaście lat
Niestety właściciel odciął pani Izabeli wodę, światło i ogrzewanie. Dziś w jej mieszkaniu jest zimno, mokro i wszędzie widać grzyb na ścianach.
- Jestem już na dnie, mam wyrzucić cały dorobek życia, nic nie możemy, a on może wszystko – komentuje pani Izabela.
Sąd nakazał podłączenie wody do mieszkania kobiety, ale właściciel tego nie zrobił. Nic nie dały też złożone doniesienia do prokuratury.
- Prokuratura niestety to postepowanie umorzyła. Chodziło o utrudnianie i uporczywe nękanie tej pani przez właściciela tej nieruchomości. Postepowanie zostało umorzone z powodu braku znamion popełnienia przestępstwa – informuje Tadeusz Podlejski z Prokuratury Rejonowej-Południe w Sosnowcu.
Właściciel wszędzie zamontował kamery, sam również mieszka na osiedlu. Próbowaliśmy z nim porozmawiać niestety bezskutecznie.
*Sprawy sądowe przeciwko Armenowi N. toczą się. Zgodnie z wyrokiem z 2025 r. nie jest on już właścicielem jednego z bloków – tego, w którym mieszka pani Zofia.